0
Lifestyle

Transformacje 2019, lipcowe energie, zmiany w polu Ziemi

Śmiać mi się chce samej z siebie:)
Chciałam zacząć ten tekst pisząc, że to bardzo intensywny czas, hehe …. To żadna nowość raczej nasza nowa norma. Po prostu z dnia na dzień podnoszą się wibracje naszej planety i stanowią silny impuls, by wciąż na nowo się przestrajać do swoich wyższych, a może raczej naturalnych wibracji.
Dla mnie osobiście ten rok jest wyjątkowy, na tyle dużo dzieje się we mnie samej, że muszę się całkowicie temu poświęcać, eliminując tym samym resztki ego – programów próbujących wciągnąć do niższych gęstości. Postanowiłam podzielić się z Wami niektórymi procesami…
Każdy kolejny miesiąc tego roku polegał na uwalnianiu niższych gęstości, w postaci myśli i przekonań dotyczących mnie samej i mojej rzeczywistości. Na początku roku uwalniały się jeszcze resztki lęków: głównie o to, czy podążam we właściwym kierunku. Nie mniej lęk to lęk, nie ważne czego dotyczy, wibracja jest zawsze ta sama. Wówczas wpadłam na chwilę do 4 wymiaru, i bycie tam kompletnie mi nie odpowiada.
Musiałam stawić czoła swojemu Egu, i podjąć decyzje i działania, które pozwoliły zobaczyć, że to co było w głowie to fikcja. Niegdyś marzyłam by żyć poza granicami kraju, by podróżować. Kiedy na świat przyszło moje dziecko i nadarzyła się okazja do wyprowadzki za granicę, moje Ego wyprodukowało masę lęków, że sobie nie poradzę sama z małym dzieckiem poza granicami kraju, bez pomocy rodziny. Kiedy pojawił się kolejny impuls do wyprowadzki za granicę, postanowiłam ruszyć do działania, rozpoczęłam poszukiwania pracy jogicznej w świecie. Kiedy zrobiłam ten krok coś we mnie puściło zobaczyłam jak na dłoni, że podpisane lękiem przekonania, odwodzą mnie od doświadczania bardzo ciekawych rzeczy w życiu. Co ciekawe nie wyjechałam, za to znalazłam dom na wsi do wynajęcia, a szukałam dwa lata 🙂
Był jeszcze jeden temat związany ze zwykła codziennością- edukacja domowa. Przez rok dziecko prosiło mnie o to, by uczyć się w domu, ja biłam się z myślami czy dam radę, większość osób na zewnątrz tylko podsycało te lęki. Dotarło do mnie, że się nie dowiem jeśli nie spróbuje, przypomniałam sobie chwile, kiedy nikt we mnie nie wierzył, a potrafiłam zmieniać swoje życie, puszczać nałogi, i praktykować jogę o 4 rano dzień w dzień. Dlaczego miałabym sobie nie dać rady? Poczyniłam odpowiednie formalne czynności, by to się mogło zadziać. A moje dziecko nagle stwierdziło, że będzie chodzić do szkoły, tylko już nie będzie się tą szkołą tak bardzo przejmować…
By wyjść z rzeczywistości opartej na lęku, niezależnie czy jest to potężny lęk czy takie życiowe drobiazgi o których tu pisałam, trzeba wejść w dane doświadczenie pomimo lęku. Po prostu go przełamać. Mam tu na myśli program lęku, emocję powiązaną ze schematem myślowym..
Kiedy wchodzimy w działanie, robiąc kroki ku realizacji tego co nas wewnętrznie pociąga pomimo odczuwania lęku, i całego bałaganu w głowie, który gdzieś tam się toczy, wkraczamy do nowej rzeczywistości, uwalniamy wówczas to co nas blokuje przed realizacją naszych marzeń, naszej wyżej wibrującej realności. Jest to droga może niezupełnie łatwa, ale dużo lżejsza, bowiem jeśli sami tego nie zrobimy a z poziomu Duszy, Wyższego Ja jest to czas na zmianę tej rzeczywistości, przychodzą doświadczenia , które nas niejako zmuszą do tego, są to te momenty kiedy wszystko się wali, rozpada, tracimy to do czego jesteśmy najbardziej przywiązani, albo to czego boimy się puścić to może być cokolwiek, co zmusi do dokonania potrzebnych zmian i zmierzenia się z programem lęku.
Kiedy uporałam się z drobnymi aspektami lęku, który czasami mnie wciągał do 4 D, przyszedł czas na pracę na innym poziomie, na przeprowadzkę na wieś, gdzie łatwiej mi być z naturą i utrzymać swoje wibracje. Odkrywam na nowo połączenie z Matką Ziemią i z całą naturą, zasady współistnienia…..
Każdy kolejny miesiąc w tym roku przybliżał mnie do bycia, do fukcjonowania w każdej kolejnej chwili z mojego najwyższego poziomu świadomości dostępnego dla mnie na daną chwilę. To wymaga sporo uważności, ciągłego wprowadzania zmian w życie, a przy tym początkowo wymaga zaangażowania całej swojej energii tylko po to, by móc dokonać zmian.
Wraz z przesileniem letnim nastąpił przełom. Zmiany dzieją się natychmiastowo, z dużą lekkością. Zmienia się wszystko wraz z ludźmi którzy mnie otaczają. I to ostatnie nie należy do łatwych. Puszczanie wieloletnich przyjaźni i pozwalanie, by ewoluowały albo odpływały wraz ze starą rzeczywistością wcale nie jest takie lekkie, ale i tak się dzieje, podnosząc jeszcze emocje i różne wyobrażenia na temat relacji i tego jakie powinny być….
Każdorazowo, kiedy podnosiły mi się wibracje, po kolejnych etapach integrowania nowego i uwalniania starego, przychodziły sytuacje, które pokazywały, gdzie nie trzymam swoich granic, gdzie daje sobie wchodzić na głowę, ulegam chcąc komuś pomóc, etc…. W połowie lipca w rozmowie z przyjaciółką dostrzegłam, że wciąż żywiłam ocenę wobec siebie, wobec tego mojego aspektu, który potrafił być groźny wojowniczy i nieustępliwy.
Postanowiłam zrobić pracę, rytuał by przywołać swoje aspekty Kali, moje wojownicze nastawienie, groźne, ostre, być może czasem brutalne postępowanie. W tym wcieleniu kiedy byłam nastolatką stawiając granice raniłam ludzi, robiłam im przykrość wykrzykując różne rzeczy. Nie chciałam do tego już nigdy wracać. Ale ten mój groźny aspekt był niezbędny do wykreowania, postawienia właściwych dla mnie granic.
Kiedy weszłam w proces, przywołam wszystkie moje aspekty Kali ze wszystkich moich lini czasowych, okazało się, że jest jeszcze około 10 lini aktywnych: w jednej wojowniczka w innej ostra kobieta bez emocji, było tego trochę… przytuliłam te wszystkie wersje siebie, i zarządziłam powrót mojej energii i zamknięcie linii czasowych. Kiedy moja energia do mnie wróciła zobaczyłam małe, drobne, ciemne drobinki w swoim polu: to były programy z tego życia , przyjęte z pola rodowego w DNA, które uwalniały się. Poprosiłam samą siebie na wszystkich poziomach by z mojego ciała i pola uwolniły się wszystkie programy, które blokują mi użycie energii Kali we właściwy sposób, z poziomu czystej miłości.
Wniosek jest taki, że nie stawiałam granic zawsze, lub we właściwy sposób, kiedy trzeba dlatego, że nie chciałam sprawiać bólu i przykrości innym, ponieważ nie akceptowałam w pełni mojego gniewnego i wojowniczego aspektu. A kiedy nie akceptujemy, jakieś części siebie , jakiegoś aspektu, odrzucamy tą cząstkę nie możemy wejść w pełną jedność z samym sobą. Zaakceptowanie swoich przeszłych wybryków, i aspektów siebie jest istotne do by w pełni zintegrować swoją energię, moc która utkwiła zawieszona w tych aspektach.
Zaraz po tym przyszły doświadczenia, bym mogła te granice jasno wyrysować z zupełnie już innego poziomu. Dzięki temu też wszystko przyspiesza, moje NIE w naturalny sposób wypływa, dokładnie tak jak ma wypłynąć, i to jest piękne, nie ma w tym ani grama złości z powodu, że ktoś chce mnie wykorzystać czy przekroczyć moje granice, po prostu je wyznaczam, w harmonii i wewnętrznym spokoju.
Globalne zmiany w polu Ziemi
Tuż przed pełnią jakiś tydzień temu, nieco rozładowałam swoje pole wyniku, małej ilości snu, wielu sesji i moich działań po pracy. Była to niedziela, poczułam irytację, i gniew , niewiadomo skąd… Raptownie oczywiście przyszła sytuacja, która mój stan pogłębiła, nie mniej 90 % z tego, co odczuwałam nie było moje. Wyraźnie czułam, że coś ważnego dzieje się w polu naszej planety.
W poniedziałek miałam nieco przestrzeni dla siebie, połączyłam się z Matką Ziemią i poprosiłam, by mi pokazała co się dzieje globalnie. Obraz był mocny dla mnie: cała planeta czerwona, wody ziemi jak krew bulgocząca , bąble były w kolorze czarnym. Kiedy weszłam w głębsze odczuwanie zrozumiałam o co chodzi. Nasza planeta oczyszcza się całkowicie z niższych wibracji, tzn, że wszystkie siatki 3/4 wymiaru rzeczywistości zaczynają podnosić swoje wibracje, a to znaczy tylko jedno, wszyscy ludzie będący podłączeni wibracyjnie swoimi ciałami i świadomością do tych siatek, zaczynają uwalniać te wibracje.
Dlatego jeśli w naszych ciałach polach były wpisane określone programy rezonujące z tymi wibracjami, wychodziły one lub wychodzą po to, by każdy mógł zacząć funkcjonować z poziomu wyższej świadomości. By przyspieszyć ewolucje ludzkiego gatunku, by świadomość zbiorowa 3 D przebudziła się, by świadomość zbiorowa 4 D weszła do 5 D. Ziemia niejako generuje, prowokuje ten proces ponieważ ludzkość jest jej częścią.
A zatem dla tych, którzy trzymali w sobie niższe gęstości oprogramowania matrixu mógł to być, lub wciąż jest trudny czas, obfitujący w doświadczenia wewnętrzne i zewnętrzne, które uwalniają te gęstości. Do pewnego momentu, tylko poprzez pełne doświadczenie gęstości jesteśmy w stanie je uwolnić, z czasem wystarczy że pozwolimy sobie na odczuwanie danych wibracji, emocji wewnątrz na 100%, w pełnej obserwacji tego co się w nas zadziewa.
Kiedy uwolniłam swoje 10 % rozpoczęła się integracja wyżej wibracyjnych kodów 12 Wymiaru. Dziś w pełni zsynchronizowały się dwa moje serca, czuje się jakbym miała dwa fizyczne serca, po prawej i lewej stronie ciała, a to generuje zwiększony przepływ energii do wyższego serca w grasicy, ta z kolei daje potężny impuls do szyszynki, która otwiera się jeszcze szerzej. Totalna błogość i jedność, totalne poddanie się temu co płynie, widzenie na całkowicie nowym poziomie…. Brak słów by to opisać….
Przy tego typu falach, impulsach, które uwalniają planetarnie niższe wibracje, ja osobiście czuje i to robię na tyle ile możliwe, dobrze jest być samemu, nurkować w głąb siebie i przyglądać się z jeszcze wiekszą uważnością czego we mnie dotykają te fale, wówczas jeśli coś jest we mnie uwalniam to szybko utrzymując stan harmonii. Nie mniej ostatnia fala była bardzo silna, powodowała jakby zamrożenie dostępu do wyższych wymiarów. Jedynym sposobem jest bycie w sobie, w centrum, w sercu w uważności i neutralności, wówczas jest znacznie lżej.
Po takich oczyszczających impulsach, które wysyła nasza Ziemia, kiedy już zrobimy co do nas należy przychodzą kolejne impulsy do powracania do swojej mocy, do integrowania kodów duszy, po to byśmy mogli zacząć funkcjonować w codzienności ze swojego wyższego poziomu.
Ta fala przywtowuje nas do otwarcia bram Lwa 8 sierpnia. To brama, która działa silnie transformująco, silne energie które płyną wówczas z kosmosu dają potężny impuls do przyjęcia własnej mocy i do przejścia, wykreowania nowej życiowej przestrzeni.
Od kilku lat okresy letnie i zimowe są dla mnie najintensywniejsze 🙂
Niezależnie od bram, energii które falami dają impulsy dla naszego wzniesienia, możliwość zmiany rzeczywistości mamy w każdym momencie, pytanie tylko na ile z tego korzystamy, na ile jesteśmy w stanie przebywać ze swojego najwyższego poziomu świadomości w każdej chwili?
Przytulam z Całego serca
Dorota Ewa Gołach
www.blissjoy.pl

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply