0
Uncategorized

Energie Luty/Marzec : Globalne uwalnianie lęku (coronavirus), wyjście z matrixa 3/4 D, aktywacje korony…

Witajcie Kochani,
Chciałam się z Wami podzielić moimi odczuciami i wglądami na temat bieżącej sytuacji.
Proces, który ma miejsce, mam na myśli sytuację z wirusem w tle, jest wielowymiarowy i wielopoziomowy. I właśnie tym spojrzeniem z różnych poziomów chcę się z Wami podzielić.
Sam wirus w sobie to tylko wirus. Bakterie, wirusy są w stanie zmieniać nasze DNA podobnie jak wiele czynników środowiskowych, mentalnych i emocjonalnych. Dużo na ten temat można znaleźć informacji wśród naukowców nowej ery, jak np. Brus Lipton. Jest to naukowo stwierdzone, że określone warunki środowiskowe, w tym nasze myśli i emocje warunkują aktywacje wzorców w genach odpowiedzialnych za uruchomienie uśpionych aspektów odpowiedzialnych z daną chorobę, czy wzorzec zachowania. Patrząc z tego poziomu wirus może okazać się transformatorem, ale też i eliminatorem ciał, które nie są w stanie się przetransformować do wyższych wibracji.
To co widzę i czuje to, to że zjawisko coronavirus aktywuje w ludziach potężny lęk, który jest odczuwalny wszędzie, gdzie są grupy i zbiorowiska ludzi, np. sklepy, markety itd. Lęk niezależnie przed czym, czy to jest lęk przed śmiercią, przed chorobą, przed stratą środków do utrzymania, przed manipulacją, miłością, czuciem, czy czymkolwiek, jest lękiem i posiada tą sama wartość wibracyjną, jedynie skala odczuwania go różni się. Czasem jest intensywny i przeobraża się w skomasowany lęk – panikę, czasem wchodzi w przestrzeń łagodniejszą w odczuciach, nie mniej lęk to lęk, jedna i ta sama wibracja.
Lęk jest tym wzorcem, czy programem, który utrzymuje w oddzieleniu i sprowadza do bycia w mechanizmach walki i przetrwania, nasz system nerwowy operuje wówczas na innych zasadach. Ciało jest w permanentnym stresie i gotowości do akcji o przetrwanie, akcja – reakcja. Lęk jest głównym motorem napędowym starego sytemu, matriksu, jak go zwą niektórzy. Energią, o którą oparty jest obecny system organizacji gospodarczej i społecznej na świecie.
Lęk o przetrwanie.
Cały system jest oparty o ten schemat utrzymujący ludzi, na tym poziomie świadomości-na poziomie przetrwania: iść do pracy zarobić pieniądze, dać jeść dzieciom, zapłacić rachunki, etc. Jako ludzkość zatraciliśmy kontakt z naturą, z całą obfitością na Ziemi, w ramach przetrwania w systemie opartym o motor, którym jest lęk, jak śrubki w trybiku, każdy wypełniał swoją rolę, by przetrwać w świecie skonstruowanym o zasady kontroli, odczuwając coraz większy strach przed siłami natury i oddzielając się od ich życiodajnych mocy.
Coronavirus swoim zjawiskiem wyciąga te emocje na zewnątrz z ludzi. Walką o przetrwanie nie jest na ten moment zarabianie kasy i bycie śrubką w trybiku, tylko przetrwanie epidemii, nie liczy się za co ludzie zapłacą rachunki, tylko czy będą mieli co jeść. Zaostrza się, czy wypływa na wierzch cały program oddzielenia: kwarantanny, zamykanie granic, banków, miejsc publicznych, imprez grupowych, to też forma oddzielenia. Oczywiście ma to swój wymiar prewencji w rozprzestrzenianiu się wirusa, niemniej z poziomów wibracyjnych jest to unaocznienie tylko, stanu w jakim znajduje się ludzkość w skali globalnej.
Zjawisko, które ma miejsce to globalna oczyszczalnia wzorców lękowych, które na poziomie świadomości zbiorowej, utrzymywała dany sytem funkcjonowania na Ziemi naszego gatunku.
I niezależnie jak ten wirus się pojawił, czy to zasługa rządów, lub innych ras kosmicznych, jak może się wydawać, jest to projekcja naszego gatunku poniekąd. Manifestacja z poziomu świadomości (nieświadomości) zbiorowej.
W listopadzie zeszłego roku, nasza planeta. Gaia – Ziemia, pokazała mi, że jako istoty żyjące na niej jesteśmy jej częścią, niejako jednym z organów, który powinien funkcjonować w harmonii z innymi organami. Gaia pokazała mi, że to organ zwany ludzkość jest zawirusowany. Ona jako sama w sobie Istota przez długi czas przechodziła transformacje wzorców dualnych, stąd też możliwe były nasze inkarnacje tu, w intencji przejścia z nieświadomości w świadomość, z dualizmu w jedność itd. Nasza planeta przechodziła nie raz cykle zagłady i ponownych narodzin. Nie mniej ten etap jej ewolucji dobiegł końca. Nasza planeta jest obecnie, i już od pewnego czasu, na etapie wkraczania w jedność. Dała nam czas na to, byśmy sami podjęli decyzję, wspierała swoimi wibracjami.
W listopadzie pokazała mi, nie tylko pełny rozpad siatek 3 D, czyli potocznie zwanego matriksa – pełnej nieświadomości, ale też pokazała rozpad siatek 4 D czyli tych, które dawały nam możliwość łagodnego przechodzenia do siatek elektormgatycznych 5 D (czyli przestrzeni od której zaczyna się doznawanie jedności).
Nasza planeta nie utrzymuje już wibracyjnie życia, czy potencjałów energii w materii (ciałach fizycznych) opartych o wzorce skrajne, dualne, więc wszystkie istoty, które operują na tych programach zostają niejako zmuszone do uwolnienia ich w celu własnego przetrwania, jeśli to nie nastąpi opuszczą ten plan fizycznej realności z braku możliwości dostrojenia się do planetarnego systemu zaopatrywania w energię życiową.
To czyni poniekąd słynny wirus. Atakuje istoty opierające swą rzeczywistość na wzorcach i działaniach wynikających z programów lękowych, oraz globalnie poprzez samą obecność podnosi lęk obecny w ludzkich ciałach.
Inną ciekawą rzeczą, którą obserwuję jest sama nazwa wirusa corona wirus.
Miedzy 22 a 28 Lutego mieliśmy silne aktywacje w polu samej planety, zmieniała ona częstotliwości fal elektro-magnetycznych. Owoc jest taki, że brak chemtrails na niebie, powietrze czyste jak łza, inną ma gęstość, inaczej się oddycha i widzi kolory. W tym czasie silnie odczuwałam energię kundalini, energię płynącą od naszej planety stymulującą pracę fizycznego organizmu na innych poziomach, spałam kilka godzin dziennie, i byłam w bardzo podniesionym stanie. Od 28 zaczęły spływać energie z kosmosu. Jakby Ziemia dała impuls, a źródło odpowiedziało. Zaczęły napływać nowe kody jedności, już nie tyle dotyczące nas samych i poczucia jedności w swoim wnętrzu, ale bardziej z rożnymi królestwami obecnymi na Ziemi. Królestwami świata natury, zwierzętami, roślinami, żywiołami, devami, elfami, wróżkami itd. Światy, które współistnieją od zarania na Ziemi, ale od dłuższego czasu w izolacji od ludzkiego świata.
Te kody silnie aktywowały nasze czakry korony, wchodziły nowe impulsy w szyszynkę dające możliwości ludzkiemu organizmowi do dostrojenia się wibracyjnego, do odczuwania innych obecnych światów, istnień na naszej planecie. I to te istoty odpowiadają za harmonizację ogólną ekosystemu jako takiego, przez milenia pomagały utrzymać życie na Ziemi niszczone w wyniku cywilizacji i działalności gatunku ludzkiej hybrydy. Te energie intensywnie szły od korony w dół kręgosłupa, łącząc nasze energie kundalini, nasze esencje życiowe na nowo z siatką planetarną życia na Ziemi, z innych poziomów.
Przyznam, że regularnie, doświadczałam już stanów takich jak obecnie mam: pełnego połączenia i unii z Ziemią, niemniej to, co jest teraz obecne w moim doświadczeniu jest jako constans, nie wymaga od mnie wysiłku, ani szczególnej uważności, po prostu jest. Powietrze ma inną gęstość, „duszę się” w pomieszczeniach zamkniętych, jakbym nie mogła w pełni oddychać. Powietrze pachnie intensywniej, kolory w naturze są bardziej wyraziste, a sama natura jest wyraźniejsza w odbiorze wzrokowym, bardziej niż była. Niesamowite barwy nieba, kolory pastelowe oraz fluorescencyjne, chmury potrafią zmieniać kolory i świecić. Czuć magię w powietrzu. Wiatr, który nigdyś dawał się we znaki mojemu ciału, dziś pomimo tego, że jest intensywny to jest miękki i przepływa swobodnie przez moje ciało. Ptaki śpiewają bardziej radośnie i żwawo, pomimo że nie jedną wiosnę przeszłam to ta jest wyjątkowa, kiedy śpiewam w naturze odpowiadają mi ptaki, wiatr i żywioły. CZuje obecność duchów natury, i zaczynam je widzieć z otwartymi oczami, kolorowe mgiełki poruszające się w przestrzeni.
Wiatry mówią do mnie, i wiatr jest tą energią, która z jednej strony pokazuje nam scalę globalną uwalniania lęku, odzwierciedla emocje zbiorowej świadomości, z drugiej powstaje właśnie po to, by uwolnić te energie z pola naszej egzystencji.
Czas mamy bardzo intensywny i to w skali globalnej. Większość ludzi, którzy w zeszłym roku mówili o 2020 i skoku kwantowym ludzkości, wiedziało, czuło że coś się wydarzy, nikt nie wiedział jak. Przyszedł wirus, nazwany coronawirus, i stał się impulsem dla uwalniania programu lęku na skalę globalną. Lęk akurat jest energią, która najintensywniej uwalania się w przydatku aktywacji czakry korony, bowiem tu wychodzisz już całkowicie z dualności i rozdzielnia, zaczynasz łączyć się z całym istnieniem stworzenia, a lęk sam w sobie jest energią, która blokuje owe połączenie. Więc sama nazwa w sobie, ktokolwiek ją wymyślił, ma wielorakie reperkusje. Jako, że jego rozkwit przypada akurat w czasie aktywacji naszych czakr korony, sama nazwa wbija się wprost w aktywacje, które mają miejsce. Uważam, że potocznie warto by było posługiwać się po prostu nazwą wirus (Bez korona).
Lęk jest tym, co blokuje nowe, i nieznane obszary, lęk jest tym co blokuje przed byciem w jedności, lęk przed zranieniem, wykorzystaniem, przetrwaniem itd… Lęk przed stratą kontroli… Boi się tak naprawdę Ego, Ty jako Dusza operując z tego poziomu w realności w swoim fizycznym ciele, lęku nie czujesz, za to odczuwasz puls życia.
Tak jak w przypadku naszych indywidualnych procesów, kiedy podnosi się emocja, przeżywamy ją uwalniamy w ten sposób z ciała fizycznego, po tym następuje moment poszerzenia świadomości i wejścia na nowy poziom bycia i odczuwania. To samo dzieje się na skalę globalną obecnie. Ludzkość jako organizm uwalnia energię lęku, która była dotąd głównym motorem napędzającym system.
I szczerze to dopiero początek, teraz ludzkość boi się wirusa, ale co będzie za chwilę, cała gospodarka światowa zacznie się zapadać, jak? o tym zapewne niebawem się przekonamy. Co jeśli pieniądz zniknie ? Będziemy jako gatunek zmuszeni do tworzenia nowej struktury funkcjonowania i wymiany dóbr, do udzielania sobie wzajemnej pomocy i wsparcia, wymiany swoich darów, zdolności, i dobytku materialnego. Tak do końca nie wiemy jak ma wyglądać ta nowa struktura. Uczymy się tego, przypominamy sobie najpierw na poziomie osobistym, bycia w harmonii i jedności w samych sobie, później przekładamy to na życie: na sposób życia i funkcjonowania w relacjach z innymi. Teraz przyjdzie kolejny krok, nauka funkcjonowania w polu jedności w społecznościach, grupach.
Kiedy odczuwasz jedność wiesz, że nic ci nie grozi, czujesz, że tak czy siak jesteś zaopiekowany i bezpieczny. To pełne zaufanie i poddanie się swojemu wnętrzu, czuciu, prowadzeniu duszy.
W moim odczuciu, Ci z nas, którzy lęku przed wirusem nie czują, powinni utrzymać ten stan rzeczy, i nie dać się wciągnąć w grupowe fale lękowe, które są silnie odczuwalne w skupiskach ludzkich. To my utrzymujemy dla świadomości zbiorowej, nowy wzorzec funkcjonowania na planecie, to nasz wkład w ewolucję gatunku ludzkiego, oraz nasz osobisty wkład we współtworzenie nowej struktury społecznej opartej o zaufanie, miłość, wzajemny szacunek. Więc to my rozrzuceni po globie, trzymamy pole dla całej reszty ludzi, którzy się budzą i na skalę masową uwalniają zapisy lękowe ze swoich DNA. To dzięki nam, którzy przeszliśmy długą, często trudną, wyboistą drogę, by stanąć w obliczu siebie samego z pełną miłością i akceptacją, zaufaniem, cała reszta gatunku może przejść to szybciej. Dlatego, że wprowadzamy do pola świadomości zbiorowej już przez nas przerobione wzorce, nasze kody, nasz sposób fukcjonowania oparty o miłość, zaufanie i wdzięczność.
Więc pielęgnujmy ten stan! A jeśli ta sytuacja podnosi w Tobie myśli, emocje jakiekolwiek związane z nią niepokoje, zajmij się nimi, zrób wewnętrzny porządek i pielęgnuj swoje połączenie, jedność w sobie, bo dzięki temu pokazujemy innym nową ścieżkę, która jest możliwa dla każdego kto zechce na nią wejść.
Spędzaj czas w naturze, przyjżyj się tym zmianom, o których pisałam i skorzystaj z energii, z aktywacji kodów, które spływały w ostatnim czasie, pielęgnuj odczuwanie jedności, bycie w jedności z naturą.
Kilka lat temu kiedy nocą paliłam Święty Ogień z moim byłym partnerem, na górce nie opodal lasu, poczułam lęk. Lęk przed zwierzętami, przed życiem lasu. Lęk, że zwierzęta które tak blisko czułam, stratują mnie albo coś… Modliłam się, łączyłam się z ogniem i Ziemią, nie rozumiałam swojego lęku, bo bardzo naturalnie i swobodnie czuje się na łonie przyrody. Matka Ziemia odpowiedziała mi: „ Dziecko moje, dlaczego się lękasz, ja dbam o wszystkie moje dzieci!”. I dotarło do mnie, w tamtej chwili, że czuje nie tylko swój ale cały strach ludzkości przed siłami natury, które tak naprawdę utrzymują nasze ziemskie ciała przy życiu!
Czy to nie absurd ? Czuć lęk przed komarami, insektami i innymi zwierzami? Przed drugim człowiekiem? Skoro jesteśmy jednością? Jedność polega na odczuwaniu wspólnego pulsu życia, który jest obecny we wszystkim, jedynie objawia się nieco inaczej w manifestacji czy doświadczeniu.
A jednak ludzkość boi się komara i kleszcza, które są częścią naszego wspólnego organizmu, lęk jest trochę jak rak, jak choroba która niszczy i zżera życie. Komar i kleszcz takie drobne istnienia, a w życiu człowieka mogą spowodować malarię, boreliozę i pewnie różne inne reakcje…
MAMA Ziemia powiedziała mi: „Dziecko zaufaj mi, zadbam o Ciebie, jesteś bezpieczna, jesteś częścią mnie, nie musisz obawiać się, że inne części mnie Cię stratują, bądź w jedności z nimi, jesteś częścią tego świata”.
Śpiewałam, dźwięki lasu uspokajały się.
Jesteśmy jednym organizmem, i czas to w końcu pojąć! Żyjemy współtworząc wspólne pole rzeczywistości, wspólny organ, którym jest ludzkość. Nasza Planeta nie czeka już na samoistne zwrócenie się poszczególnych komórek naszego organu ludzkości, w jedność, wspólne działanie i kreowanie dla dobra całego istnienia. Całości Istoty, która utrzymuje ten organ przy życiu. Nie jesteśmy tu, by przeżyć na planecie Ziemia, a Współtworzyć i Współistnieć z nią w Harmonii.
I takie podejście, do bycia Tu, dużo zmienia…
Kody o, których pisałam – kody jedności wszystkich królestw na Ziemi, są w pełni aktywowane poprzez czucie i współodczuwanie. Kiedy dochodzisz do pełnego odczuwania poprzez swoje ciało wszystkich stanów swej istoty, przychodzi stan głębokiego współodczuwania innych istot. I choć mamy to aktywne przez cały czas, to na początku nie jesteśmy tego świadomi. Odczuwamy i wybieramy rzeczy z poziomów wewnętrznej dysharmonii. To oznacza, że nasze bycie w tu i teraz determinuje rzeczywistość, której doświadczamy. Jeśli myślami jesteś w przeszłości, emocjami to tu to tam, a świadomością w przyszłości, tworzysz wibracyjny dysonans, który kreuje nieharmonijne doświadczenia w realu. To jak gdyby grała orkiestra, niby jedna, ale każda część orkiestry gra swój osobisty utwór, kiedy każda ze składowych się ze sobą łączy i harmonizuje tworzy się jedna harmonijna melodia. Ale, kiedy choć jedna cześć orkiestry fałszuje, efekt dźwiękowy znany jest wszystkim, bolą uszy!!!!!
To samo jest z nami, nie da się zagrać utworu, jeśli któraś z części orkiestry fałszuje dźwięk. O co więc chodzi?
O bycie w totalnej jedności ze sobą na wszystkich poziomach, we wszystkim co robisz i mówisz, i z jakiego poziomu to robisz. I tu jest wybór każdego z nas z osobna. Czy przyjmujesz pełną odpowiedzialność za całego siebie, i każdą swoją cząstkę. Nikt z zewnątrz do niczego cię nie zmusi jeśli mu na to nie przyzwolisz w taki czy inny sposób. Nikt za Ciebie nie zrobi i nie pomyśli, nie poczuje. Zwalając swoje stany na innych stajemy się infantylnymi dziećmi we mgle. Udajemy że wiemy gdzie idziemy…
A nie wiemy…
Ważniejsze, od tego gdzie, jest to jak idziemy….
A więc jako gatunek ludzki idziemy ku nowemu i nie wiadomo, jak to dokładnie się zadzieje, i jak będzie wyglądało. I tak jak w zaufaniu swojemu sercu i zawierzeniu mu kompletnie, manifestuje się w nas doświadczanie z zupełnie innych poziomów. To tak samo dzieje się teraz globalnie, Ci z nas, którzy ufają swym sercom i żyją z tego poziomu są w stanie teraz zaufać zmianom, które zadziewają się globalnie, i pozostać pomimo zbiorowej paniki w stanie spokoju, miłości i harmonii. A jest to dopiero początek zmian….
Zatem zaufajmy sobie, i naszej Planecie. Czas zwrócić się do niej o prowadzenie i pomoc, zaufać i podążać za tym co czują nasze serca, wchodzić w działanie z tego poziomu. Nawiązać nową silną więź z MAtką Ziemią, z naturą, to tu znajdziemy prowadzenie co dalej, i jak w przypadku wchodzenia na drogę ku jedności z samym sobą, tu też poznasz tylko kolejny krok do wykonania, a i tak idziesz w nieznane, odkrywasz się na nowo. Tak i z naszym byciem w jedności z planetą i wszystkimi innymi istotami.
Podążajmy za swoim wewnętrznym prowadzeniem, czuciem !
Poczułam by jutro zrobić life na youtubie – medytację dla transmutacji lęku w zaufanie. Pierwsza część medytacji będzie skupiona na uwolnieniu resztek naszych wzorców lękowych, jeśli takie poczujemy, druga będzie stanowiła pracę dla pola świadomości zbiorowej, swoje zrealizowane kody wolności i zaufania wyślemy świadomie w pole świadomości zbiorowej. Wszystkich chętnych dołączyć do mnie zapraszam jutro Niedziela 15 Marca 22:22, link będzie dostępny jutro na mojej stronie a także na kanale youtube.
Przytulam z Całego Serca
Dorota Ewa Golach
P.S:
Od kilku dni od 12.03 Ziemi ponownie zmieniła częstotliwości, fale energii, które emituje uruchamiają naszą kreatywność, sztukę kreacji i manifestacji na nowym poziomie. Ja osobiście odczuwam to bardzo fizycznie jako pobudzenie energii seksualnej, jestem w przyjemnym błogim wibrowaniu mojego ciała. Niemniej te energie mogą także oczyszczać wzorce przepływu energii seksualnej, więc jeśli masz przekonania, traumy, blokady w rejonie energii seksualnej te mogą też wypływać na wierzch, by się uwolnić. Energia seksualna jest czystym pulsem życia, pulsem kreacji, i jeśli skorzystamy obecnie z tych przepływów i możliwości, będziemy tworzyć nowe, rzeczy, projekty, grupy, rzeczywistości oparte właśnie o tę czystość.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply